Teksty

Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła? Wersja szczera, której żaden kapłan nie zniesie

To pytanie dręczy wiele osób: „Dlaczego ludzie odchodzą od Kościoła?”. Czy jest to wina ludzi, religii, instytucji? Sądzę, że w każdym z wymienionych elementów jest pewien mankament, przez który ludzie tracą wiarę. Postaram się je przedstawić.

Po pierwsze, w chrześcijaństwie jest mnóstwo paradoksów. Podobno Bóg jest wszechmogący i miłosierny, więc dlaczego istnieje zło? Jeśli nie chce pokonać zła, to jest niemiłosierny, jeśli nie może to nie jest wszechmogący, natomiast jeśli chce i może, to dlaczego istnieje zło? Jeśli nie może i nie chce, to dlaczego nazywamy go Bogiem? Inną sprzecznością jest Trójca Święta. Ojciec jest Duchem, którego posłał na Ziemię, by ten począł dziecko, którym sam będzie. Później natomiast na krzyżu sam się do siebie modlił, żeby odsunął od siebie mękę i powiedział: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”. Kolejna rzecz: danie ludziom wolnej woli tylko po to, by karać ich piekłem za to, że nie robią tego, czego Bóg chce. Wcale nie dziwne, że ludzie, którzy się nad tym głębiej zastanowią po prostu odejdą od Kościoła, bo to nie ma w sobie ani krzty logiki.

Hipokryzja też niestety jest w Biblii. Piąte przykazanie: „Nie zabijaj” widocznie nie dotyczy Boga, bo w samym Piśmie Świętym dokonuje on prawie 3 mln. morderstw. Poczynając od Arki Noego, Sodomy i Gomory, przez plagi egipskie, masakrę Jerycha, 7 lat głodu, aż po Jezusa. To także podważa jego miłosierdzie.

Przeszłość wspólnoty chrześcijańskiej również nie zachęca. Zaczęło się od niewielkiej sekty, która urosła do rozmiarów religii rządzącej światem w średniowieczu. W tej epoce chrześcijaństwo osiągnęło swoje apogeum władzy. Krajami rządzili władcy, a władcami papież. XI i XII wiek to czas krucjat i narodzin Krzyżaków. Warto wspomnieć, że to właśnie tym zakonnikom zawdzięczamy wycięcie w pień Prus, liczne wojny, kłamstwa i intrygi. Później nastała reformacja. Kościół zaczął tracić swoją potęgę, lecz nic w tym dziwnego, w końcu ludzie zauważyli, jak niemoralny wtedy był kler i jak ważne dla Kościoła były pieniądze. Znakomite osiągnięcia naukowców spotykały się z odwetem ze strony inkwizycji. Następnie wielkie odkrycia geograficzne i niszczenie kultury Indian pod pozorem nawracania. Każdego mogłoby to zniechęcić do wyznawania tej „religii miłosierdzia”.

Obecnie – pedofilia wśród księży. Przykre jest to, że takie przypadki się zdarzają i przez takich duchownych ludzie odchodzą od Kościoła. Sama znam człowieka, który jako ministrant natknął się na kogoś takiego w swoim życiu. Dzisiaj jest agnostykiem, który nie przepada za wiarą chrześcijańską i znalazłby mnóstwo luk w Biblii.

Młodym ludziom nie podoba się także, że Kościół zajmuje stanowiska w sprawach, o których nie powinien się wypowiadać, np. zakładanie rodziny, środki antykoncepcyjne. W końcu, co może powiedzieć o tym osoba, która przysięgała zachować czystość i nie zakładać rodziny? To tak, jakby humanista miał uczyć matematyki – nikt nie mówi, że nie potrafi dodawać, ale ma inne kwalifikacje.

W przypadku młodzieży jest też brak zachęty do Kościoła. Msze są nudne i niezrozumiałe, a przygotowania do sakramentów polegają na bieganiu do kościoła i podpisywaniu karteczek lub zbieraniu obrazków. To jest zupełnie bez sensu. Msze dla gimnazjum konkretnego dnia o konkretnej godzinie? A może akurat wtedy miałam iść do chorej babci?

Jak widać powodów by odejść od Kościoła jest mnóstwo. Pewnie jeszcze więcej niż tutaj przytoczyłam. Ludzie, którzy odeszli od Kościoła, ateiści, agnostycy, są często bardziej moralni niż chrześcijanie, bo im nikt nie zakazuje, nic od nich nie wymaga... i nic nie obiecuje. Są dobrzy, bo chcą i nie czują tej pokusy, by łamać przykazania.

<< Wróć do poprzedniej strony