Teksty

Komu bije dzwon?

   Czy ktoś jeszcze wierzy w chmurniki? To takie duchy, sprowadzające deszcz. Ponoć bały się dźwięku dzwonu. Dlatego w każdej wiosce pierwszą rzeczą, jaka parafianie fundowali kościołowi, był dzwon. Chmurniki były bowiem bardzo złośliwe i często ściągały nad chłopskie pola ciemne nimbusy – akurat przed żniwami…

   Przesądy znikły, rozmyły się… Ludzie zmądrzeli, przestali wierzyć w duchy. I tylko dzwony pozostały… Jak to było u Krasickiego?

Były trzy karczmy, bram cztery ułomki,
Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki…

   Tak właśnie jest w moim mieście, gdzie kościołów stoi dość dużo – wydawałoby się, o wiele więcej niż potrzeba. Ale co tam – mnie nie przeszkadzają. A raczej nie przeszkadzałyby, gdyby nie… dzwony.

   Każdy z nich jest bowiem wyposażony – a jakże – w potężne narzędzie do odstraszania chmurników. I każdy z nich z zaangażowaniem i poświęceniem odgania owe złośliwe stworzenia od samego rana… Ja rozumiem tradycję, nie walczę z religią (co najwyżej z niektórymi aroganckimi księżmi), nie przeszkadzają mi nawet same dzwony. Byle nie o 6:00… A właśnie wtedy budzą mnie dźwięki przerażające – bo trudno nazwać je inaczej…

   Jest w moim mieście kościół w środku osiedla mieszkaniowego – stosunkowo nowy, nie ma jeszcze piętnastu lat. Do niedawna proboszczem był tam przesympatyczny ksiądz, niestety, już świętej pamięci. Na samym początku, gdy parafianie ufundowali dzwonnicę, począł budzić ich rankiem niesamowity hałas, wydobywający się z dzwonów i błądzący między pudełkowatymi blokami mieszkalnymi, odbijający się echem i płaczem nagle obudzonych dzieci. Proboszcz, ucieszony nową zabawką, ponoć sam ciągnął za sznur…

   Kilka dni lokatorzy wytrzymali. Potem poszli z petycja do księdza.

   Proboszcz, początkowo zdziwiony, a nawet z lekka oburzony postawą wiernych, słynął jednak z tego, że każdego cierpliwie wysłuchał. Był bardzo szanowany i udowodnił, ze zasłużył na szacunek. Po spokojnej rozmowie i wysłuchaniu rzeczowych argumentów, dał się przekonać. Rano ograniczał się do symbolicznego uderzenia w najmniejszy dzwon. Za to na Anioł Pański już sobie nie żałował i walił w dzwony, aż szyby się trzęsą! Tyle że wtedy rzadko komu to już przeszkadzało.

   Zachęceni tym przykładem inni parafianie postąpili podobnie. Jaki skutek? Ano taki, że w największych kościołach w samym środku miasta, punkt szósta dzwony zaczynają walić tak długo, aż pobudzą absolutnie wszystkich – również tych, którzy właśnie wrócili z nocnej zmiany… Ośmielili się protestować przeciwko świętemu Kościołowi? Toż to wściekły atak na nasza najświętszą religię! Komuchy zatracone! Niech mają za swoje! Kościelni muszą się nie nieźle namachać, ponieważ ten koncert trwa nawet do piętnastu minut, a dzwony swoje ważą. I nic na to nie można poradzić, bo po godzinie 6:00 nie obowiązuje już cisza nocna…

   Są zapewne jakieś przepisy, dotyczące emisji hałasu i powinny one być, zwłaszcza w dzielnicach mieszkalnych, przestrzegane. Nie są. A raczej są, ale nie przez kościoły… Dzwonnica ma dyspensę, nie wiadomo, przez kogo udzieloną.

   O tym, że hałas jest szkodliwy, wiemy od dawna. O konieczności ograniczenia emisji hałasu uczymy się już w szkole. O sposobach ochrony słuchu przed uciążliwym hałasem słyszał każdy z nas. Na wydziały produkcyjne niektórych fabryk przepisy BHP nie pozwalają wchodzić bez ochraniaczy na uszy, lub specjalnych zatyczek, które można wyciągnąć sobie z pojemnika u wejścia. Samochód z uszkodzonym tłumikiem nie ma prawa poruszać się po drogach. Dlaczego więc tak łatwo zgadzamy się na ogłuszający dźwięk kościelnych dzwonów?

   A przecież można to w taki łatwy sposób rozwiązać! Przykład jednego – tylko jednego niestety – proboszcza, to najlepsze rozwiązanie. Nikomu nie przeszkadzają dzwony na tym osiedlu… Na tym jednym, jedynym, leżącym na szczęście z dala od centrum miasta, gdzie nie dochodzą ogłuszające dźwięki z innych dzwonnic, gdzie proboszczowie nie ulegli szatańskim podszeptom zepsutych liberałów. Tam wiara zwyciężyła!

   Czy na pewno…?

   Mizerna to widać wiara, która potrzebuje tak potężnego sygnału, aby się przebudzić…

<< Wróć do poprzedniej strony