Teksty

Krucjata przeciwko społeczeństwu

List Konferencji Episkopatu Polski, skierowany do posłów i senatorów, nawiązuje do dyskusji, odnoszącej się głównie refinansowania zabiegów in vitro przez państwo. Wspomniała o tym minister zdrowia Ewa Kopacz, a wsparł ją premier Donald Tusk.

List ten, podpisany przez biskupa Kazimierza Górnego, Przewodniczącego Rady ds. Rodziny, oraz Andrzeja Rębacza, Dyrektora Duszpasterstwa Rodzin KEP, jest sygnałem, że Kościół Katolicki w Polsce, po „samooczyszczeniu” się z podejrzeń, że biskupi byli współpracownikami służb bezpieczeństwa PRL, przeszedł do ataku ideologicznego.

Przypomnijmy może, że Zespół ds. Oceny Etyczno-Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, po przejrzeniu materiałów badanych przez Kościelną Komisję Historyczną oświadczył tryumfalnie, że ŻADEN obecnie aktywny biskup nie był świadomym i dobrowolnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL. Oczywiście – czasami się zachowywali, jak to ładnie określono – nieroztropnie – ale nikt z nich nic nigdy złego nie zrobił.

W KEP zasiada w obecnej chwili ponad 120 hierarchów kościelnych. I wszyscy są czyści jak łza. Aż się serce raduje! Okazuje się, że polski stan duchowny stanął na wysokości zadania – i sam się oczyścił ze złych braci… w liczbie jednego… Stanisława Wielgusa. Na tym lustracja w polskim Kościele Katolickim została zakończona i czas się wziąć za państwo…

W liście tym znajdujemy takie opinie, jak ta, że metoda in vitro to wyrafinowana aborcja i że dziecko ma prawo do urodzenia się w sposób naturalny i że metoda ta okupiona jest śmiercią braci i sióstr…

W liście znajdujemy także sformułowanie, że „każde dziecko ma prawo zrodzić się z miłosnego aktu małżeńskiego jego rodziców”. Przy jednoczesnym postulacie całkowitego zakazu stosowania metody in vitro, jest to wyjątkowa hipokryzja i serwilizm moralny, bo to właśnie decyzja o sztucznym zapłodnieniu jest wyrazem miłości partnerów. Kościół hierarchiczny wartościuje, że życie poczęte poza ustrojem ma INNĄ WARTOŚĆ, niż w rozpoczęte w łonie kobiety…

Wchodzenie w polemikę z dywagacjami antynaukowymi – mija się z celem. Tu jest pewna fundamentalna różnica nie do przeskoczenia, która na poziomie ideologicznym nie ma płaszczyzny porozumienia – czy embrion poza łonem matki jest istotą, czy prawo chroni taki embrion. O tym jednak trochę później.

Kościół rozpoczął krucjatę przeciwko państwu, jego obywatelom i milionom par, które mają kłopoty z naturalnym poczęciem dzieci. Jak badania wskazują – już około 20% wszystkich par małżeńskich ma problemy z poczęciem dziecka w sposób naturalny – a metoda in vitro jest dla wielu z nich jedyną drogą do upragnionego dziecka. Nie każdy się godzi i nie wszyscy chcą – również ze względów obyczajowych i społecznych – na adopcję.

List KEP świadczy o tym, że w myśl kościelnych zasad ideologicznych, Kościół Katolicki w Polsce idzie na wojnę z państwem – i nie chodzi tu o sprawy prawne – lecz doktrynalne. Od kilku lat głównym obszarem zainteresowania Kościoła stały się obszary szeroko rozumianej obyczajowości, w tym seksu, małżeństw homoseksualnych, aborcji. Jest to prawo Kościoła do artykułowania swojego zdania w sposób jasny i otwarty. Ale w przypadku metody in vitro mamy do czynienia z poświeceniem dobra społeczeństwa, obywateli i rodziny na rzecz ideologii katolickiej.

Ten list oraz wypowiedzi biskupów, w tym arcybiskupa Kazimierza Nycza – są szantażem wobec obywateli – w tym katolików. To nic innego, jak dbałość o ideologię, kosztem ludzi, którzy borykają się z poważnymi problemami osobistymi. Występowanie przeciwko samej metodzie in vitro, a do tego jeszcze – przeciwko państwu – to podwójna niegodziwość. Ludziom, których nie stać na drogie zabiegi w Polsce lub za granicą, bo są po prostu biedni – zabiera się ostatnią nadzieję na własne, oczekiwane dziecko.

Ta krucjata jest niemoralna, niezgodna z poczuciem sprawiedliwości.

Niektórzy mówią – jak choćby Jarosław Gowin – nie ruszajmy tego tematu, nie rozpętujmy nowej wojny ideologicznej. Zostawmy to tak, jak jest. Dlaczego? Czy dlatego, że tak jest lepiej i wygodniej? Czas sobie wyraźnie powiedzieć, że dyskusja światopoglądowa na tematy dobra społecznego musi się toczyć stale.

Kościół Katolicki ma prawo wypowiadać się w sprawach społecznych i prawnych. I dobrze, że dyskusja na temat metody in vitro w Polsce się toczy – bo może warto o tym rozmawiać w kontekście podpisanej przez Polskę w roku 1997, a nie ratyfikowanej do tej pory, Konwencji Bioetycznej Rady Europy. A w niej znajdziemy zapisy, na podstawie których można sprawę zapłodnień in vitro rozwiązać w polskim prawodawstwie.

Otóż art.18 Konwencji stwierdza, że nawet wypadkach, w których prawo zezwala na przeprowadzanie badań na embrionach in vitro, powinno ono zapewnić odpowiednią ochronę tym embrionom. Ten przepis Konwencji zakazuje także tworzenia embrionów ludzkich dla celów naukowych. Oznacza to ni mniej, ni więcej – że można dokonać regulacji prawnych, które by zakazywały zamrażania embrionów – a następnie ich niszczenia. I takie metody naukowe przeprowadzania zapłodnień in vitro już są ogólnodostępne.

Wprowadzenie takich przepisów, wypełniałoby wymagania artykułu 30. Konstytucji RP, stanowiącego, że przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest źródłem wszelkich wolności i praw. Godność człowieka związana jest z jego człowieczeństwem jako takim. Nie zależy od stopnia rozwoju jednostki ludzkiej, ani od poziomu jego samoświadomości. Godność przynależna człowiekowi jest właściwością charakteryzującą także dziecko w rozwoju prenatalnym od stanu poczęcia.

Oznacza to, że wprowadzenie do polskiego prawodawstwa konkretnych zapisów – pozwoliłoby, zgodnie z obecnym stanowiskiem państwa – na ochronę embrionu – i jak chce Kościół Katolicki – na ochronę jego godności…

Tak, problem jest do rozwiązania. Tylko, że nie o to Kościołowi Katolickiemu w Polsce chodzi.

Polski kościół hierarchiczny wie, że traci grunt, wiernych i wpływy. W związku z tym podejmuje działania, mające na celu stałe zakorzenienie go w strukturach państwa. Takim działaniem jest nacisk na wprowadzenie religii jako przedmiotu maturalnego.

Polacy nie żyją jeszcze w państwie wyznaniowym, katolicyzm nie jest w Polsce religią panującą, ale można śmiało powiedzieć, że instytucje kościelne w sposób mocno niepokojący ingerują w życie społeczne i polityczne. Dotowanie Kościoła przez państwo, obecność symboli religijnych w instytucjach państwowych – i sprawa zaczyna już nie wyglądać tak oczywiście i jednoznacznie. Polak z religią styka się, bez własnego przyzwolenia, nazbyt często. Począwszy od przedszkola aż do szkoły średniej – i później, na przykład w wojsku – jest poddawany stałej presji religijnej. Kościół wnika tez w media – i nawet zostało to zapisane w ustawie o radiofonii i telewizji – w artykule 18 ustęp 2 tejże czytamy: “Audycje powinny szanować uczucia religijne odbiorców, a zwłaszcza respektować chrześcijański system wartości”.

Kościół działa również w inny sposób – poprzez działania swoich świeckich. Na przykład – poprzez Opus Dei.

W Polsce społeczeństwo obywatelskie nie jest jeszcze do końca ukształtowane i działalność OD ma znaczenie olbrzymie. Wpływy Opus Dei są nawet większe, niż by się nawet wydawało z punktu widzenia pozycji Kościoła Katolickiego w Polsce. Polega to głównie na przenikaniu do środowisk biznesu, administracji państwa, szkolnictwa. Opus Dei wybiera sobie ludzi zaangażowanych społecznie i politycznie, elity intelektualne i zawodowe i następnie „formatuje” je, aby mieć wpływ na różne instytucje państwa w myśl interesów Kościoła Katolickiego. Znana była sprawa, że za czasów minister Zyty Gilowskiej nominacje na stanowiska dyrektorskie w Ministerstwie Finansów zależały od jednego z jej zauszników – numerariusza OD.

Członkowie Opus Dei podlegają stałej kontroli oraz głębokiej, stałej indoktrynacji. Tworzy się z nich kastę ludzi karnych, oddanych JEDYNIE Kościołowi, podlegających prawom bliskim w swym znaczeniu i mafii.

Nie jest to wprawdzie, jak już wspomniałem, organizacja tajna – ale zasada omerty nie pozwala na przeniknięcie do jej struktury i poznania prawdziwych celów działalności.

Polski kościół hierarchiczny – to instytucja dążąca do utrzymania i uzyskania coraz większych wpływów.

Niekoniecznie z duchem Ewangelii i dobrem społecznym.

Azrael

<< Wróć do poprzedniej strony