Teksty

O niezwykłych zwyczajach bogów

Allah, Baal, Brahma, Jahwe, Marduk, Ozyrys, Thor, Wotan, Zeus – to kilku zaledwie bogów (w kolejności alfabetycznej), spośród wielkiej ich liczby. Dawniej bogowie bywali kamieniami, roślinami, potem zwierzętami, potem jakby ludźmi, podobnymi do królów, nadludźmi, wreszcie stali się potężnymi, nieogarnionymi duchami, bytującymi gdzieś poza granicami ludzkiego świata.  Niektórzy wszechmocni, inni nie całkiem, jedni nieśmiertelni, inni znowu śmiertelni, jeszcze inni umierają raz na jakiś czas, a potem zmartwychwstają. Niektórzy bogowie są dobrzy, inni źli, czasem bóg jest jak przeciętny człowiek: ani całkiem zły, ani całkiem dobry.

To, co jest dla bogów bardzo charakterystyczne, to ich nieprzeparta skłonność do ukrywania się. Mają w tym wielki talent: żadnego boga nie zobaczysz, nie dotkniesz, nie usłyszysz, nie powąchasz. Bogów nie da się po prostu wykryć, choćby nie wiem jak się starać, są całkowicie niewidzialni i całkowicie nienamacalni.  Można by to potraktować jako ich niewinną słabostkę, gdyby nie to, że każdy szanujący się bóg domaga się, żebyś w niego wierzył. Masz wierzyć bez dowodów – to najbardziej kręci każdego boga. Inaczej poniesiesz ciężkie konsekwencje. Wymówka w rodzaju „a skąd miałem wiedzieć, że istniejesz” nie wchodzi w grę. Jeśli nie wierzysz w boga, to jesteś traktowany dokładnie tak, jakbyś doskonale wiedział, że on istnieje, ale próbował go znieważyć złośliwie udając, że w niego nie wierzysz. Zresztą tylko boga można znieważyć nie wierząc w jego istnienie.

Ludzie przy wyborze boga kierują się prostą zasadą: wierzą po prostu w tego boga, w jakiego im  kazano wierzyć w dzieciństwie. Myślę, że w tej sytuacji bogowie muszą się czuć mało komfortowo. Chcieliby może być przedmiotem wiary ze względu na swoje nadnaturalne atrybuty, wszechpotęgę, boską mądrość i co tam jeszcze. Ale my ludzie, całkiem nieświadomie zresztą, płatamy im figla: o naszym wyborze boga nie decyduje Porażający Blask Prawdy wysyłany przez danego boga, a jedynie to, co ludziska powiadają w tej okolicy, w której przyszliśmy na świat.

Bogowie czegoś od nas chcą w zamian za to, że nas stworzyli i dają nam pożyć. Chcą, żebyśmy do nich się modlili, korzyli się przed nimi, żebyśmy mieli o nich bardzo dobrą opinię. Mamy się dobrze sprawować i przestrzegać różnych praw, ułożonych specjalnie dla nas przez danego boga. Czasem musimy wypełniać różne misje: wszczynać wojny, zabijać niektórych ludzi, czasem całe narody, zabierać ziemię innym narodom itp.

Kłopot w tym, że bogowie niespecjalnie jasno mówią, czego od nas chcą. Zamiast wyraźnie każdemu powiedzieć telepatycznie „ty, taki a owaki, masz robić to a to, a tego a tego nie rób” – bogowie piszą święte księgi. Te księgi są niezrozumiałe choćby z tego powodu, że są wewnętrznie sprzeczne. Raz coś nakazują, a w innym miejscu tego samego zakazują. Treść świętych ksiąg jest tak niejasna, że sam diabeł by się nie rozeznał, o co chodzi – a ludzie muszą. Często toczą  wojny o to, jak rozumieć słowa boga. Kto wygra wojnę – uważają – znaczy, że jego interpretacja jest słuszna. Bóg mógłby przerwać  bezsensowy mord wołając: „ej, wy tam, w tym a tym miejscu chodziło mi o to a to”. Zamiast tego woli w milczeniu przyglądać się z góry okropieństwom wojny.

Bogowie są dziwni, a raczej – gdyby istnieli, zasługiwaliby na miano dziwnych.

<< Wróć do poprzedniej strony