Teksty

O piekle i sprawiedliwości

Piekło to miejsce wiecznych mąk. Ludzie, którzy się w nim znajdą, będą doznawać niewypowiedzianych cierpień. Będą paleni ogniem, który tak został przez Boga zaprojektowany, by nie uszkadzał ciała człowieka. Gdy bowiem tkanka ulegnie zwęgleniu, zniszczone też są w niej nerwy, a zatem człowiek nie odczuwa bólu.

Aby temu niekorzystnemu zjawisku zapobiec, Bóg stworzył ogień, który nie niszczy – a jedynie parzy. Ten ogień – kolejna ciekawostka – nie wytwarza światła. Powód? Cierpień mają doznawać nawet zmysły człowieka. Otaczać go więc będą nieprzeniknione ciemności, których nie rozproszy wcale ogień, bo będzie to specjalny ogień, nie dający blasku.

Można wiele mówić o potwornościach, które Bóg przyszykował na użytek tak bardzo miłowanego przez siebie rodzaju ludzkiego, ale zmierzam tutaj do czegoś innego. Chcę mianowicie pokazać, jak bardzo różni się poczucie sprawiedliwości chrześcijanina od poczucia sprawiedliwości ateisty. Dla tego ostatniego kara piekła jest czymś niesprawiedliwym, rzec można nawet  – nieskończenie niesprawiedliwym. Może ucieszyłby mnie – i zapewne innych ateistów – widok Adolfa Hitlera albo Józefa Stalina wtłoczonego do beczki z wrzącą smołą – pomyślałbym: „masz za swoje, bydlaku”. Dobrze byłoby, żeby sprawcy tylu cierpień ludzkich sami trochę pocierpieli.

Właśnie… trochę. Trochę – czyli ile? Godzinę? Dzień? Dwa dni? Zauważmy, że po jakimś czasie doznają oni więcej cierpień, niż jakakolwiek ich ofiara. Po roku… a może po stu latach…  otrzymają większą dawkę bólu, niż łącznie wszystkie ich ofiary. A co będzie po – powiedzmy – milionie lat? A po stu miliardach lat? Nawet największy mściwiec wśród ludzi powie – to już za dużo. Wystarczy. To już jest sadyzm a nie kara.

Ale sto miliardów lat, proszę państwa, to zaledwie skromny początek. Pensjonariusze piekła mają cierpieć miliardy miliardów lat, a nawet ta liczba jest nieskończenie mała w porównaniu z wiecznością.  To niesprawiedliwe. Nieskończenie niesprawiedliwe. Tak rozumuje człowiek niereligijny, ateista.

Natomiast dla chrześcijanina  wszystko jest w najlepszym porządku. Chrześcijanin uważa, że kara piekła jest po prostu sprawiedliwa – czyż nie została ustanowiona przez samego Boga? Bóg, jak wiadomo, jest dawcą dobra i zła. Jeśli coś czyni, to tym samym jest to słuszne i sprawiedliwe.

Po prostu religia wymaga od ludzi, by porzucili swoje normalne sumienie, swoje zwykłe poczucie dobra i zła, a następnie by zastąpili to dogmatami, ślepą wiarą w zaczerpnięte nie wiadomo skąd, wymyślone przez funkcjonariuszy Kościoła  „prawdy wiary”. Ateiści – całkiem przeciwnie – mają jako drogowskaz po prostu sumienie, które kieruje nimi razem z rozumem.

Corax

<< Wróć do poprzedniej strony